Historia

BAZYLIKA NAJŚWIĘTSZEGO SERCA JEZUSOWEGO

michal radziwillKościół wybudowany został w latach 1907-1923 według projektu Łukasza Wolskiego. Fundatorem kościoła był Michał Piotr Radziwiłł, od którego imienia tę część Pragi nazywano Michałowem. Inicjatorką budowy i osobą wspierającą rozwój świątyni była jednak jego żona Maria z Kieżgajłłów-Zawiszów Radziwiłłowa. Rozpoczęcie budowy świątyni przypada na czas odnowy życia eklezjalnego w Polsce po ukazie wydanym przez cara w 1905 pozwalającym między innymi na tworzenie nowych parafii.

maria radziwillowaDnia 30 czerwca 1904 księżna Maria otrzymała błogosławieństwo papieża Piusa X na budowę świątyni pod wezwaniem Najświętszego Serca Jezusa, która miała powstać na wzór bazyliki św. Pawła za Murami w Rzymie. Ten odręcznie pisany przez Ojca Św. dokument jest do dzisiaj pieczołowicie przechowywany w archiwum parafii.

Pierwszy etap prac związanych z budową przerwał w 1914 wybuch I wojny światowej. Zostały one wznowione dopiero w 1919 pod kierunkiem Hugona Kudera i trwały przez cały okres dwudziestolecia międzywojennego.

bazylika zdjecie przedwojenne25 października 1919, jeszcze podczas budowy kościoła, kardynał Aleksander Kakowski erygował, z ważnością od 1 listopada, parafię Najświętszego Serca Jezusowego.

Nuncjusz papieski Achille Ratti interesował się postępem prac w czasie budowy bazyliki, a po zostaniu papieżem – jako Pius XI – nadał w dniu 23 stycznia 1923 ukończonej świątyni zaszczytny tytuł bazyliki mniejszej. 16 kwietnia tego samego roku kardynał Aleksander Kakowski dokonał konsekracji świątyni.

Od 1931, zgodnie z wolą fundatorki kościoła, opiekę nad nim pełnią i pracę duszpasterską prowadzą salezjanie.

W czasie II wojny światowej bazylika uniknęła większych zniszczeń.

8 czerwca 1991 podczas IV podróży apostolskiej papież Jan Paweł II otworzył w bazylice obrady II Synodu Plenarnego Kościoła w Polsce.

 

ORATORIUM

To co, najbardziej w tym pierwszym salezjańskim okresie, charakteryzowało Bazylikę i co ją stawiało za wzór i rozsławiło, to Oratorium. Zostało otwarte praktycznie 24 maja 1933 roku, zaś oficjalnie poświęcone 28 maja.

Początkowo nie wiadomo było od czego zacząć, brak było „silnej” ręki. Zajmowali się nim wszyscy, a właściwie nikt. Każdy z chłopców przychodził, kiedy chciał i jak chciał. W roku 1935 został przysłany do tego dzieła ksiądz Ludwik Rupala i on postawił Oratorium na odpowiednim poziomie, że stało się fenomenem dla całej Pragi.

Przede wszystkim polecił ogrodzić cały plac za Bazyliką gęstym i wysokim parkanem, by nikt nie przełaził przez płot, tylko przez oficjalną furtkę. Następnie porobił boiska i różne urządzenia rozrywkowe, jak karuzela, patatajka itp.

Niezależnie od dwóch lub trzech kleryków-wychowawców, zorganizował Pomocników Salezjańskich do pomocy, którzy czuwali przy furtce i pilnowali porządku, a chłopców zaopatrzył w legitymacje i tylko legitymacja uprawniała do wejścia na boisko i do salek. Każdy musiał się zameldować i wymeldować u dyżurnego opiekuna, tak że w każdej chwili było wiadomo ilu chłopców jest aktualnie na terenie Oratorium.

Chłopcy byli przyjmowani najpierw na okres próbny, potem dopiero byli wpisywani do księgi głównej. Ksiądz Tomasik – salezjanin, który niedawno zmarł – jeszcze jako chłopiec, zapisał się do Oratorium 5 lutego 1938 roku. Otrzymał legitymację i po odbytej próbie został wpisany do księgi głównej pod numerem 1797, to znaczy, że tylu chłopców przeszło do tego czasu przez Oratorium.

Pod względem organizacyjnym ksiądz Ludwik Rupala miał dużą wprawę, gdyż przed wstąpieniem do Zgromadzenia pracował jako sztygar w kopalni, gdzie się nauczył kierować ludźmi i organizować pracę.

Oratorium dzieliło się na trzy wielkie działy: Najmłodsi – od 6 do 12 lat, Starsi – od 12 do 15 lat i Młodzież od 15 lat wzwyż, którzy tworzyli Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Męskiej. Ta ostatnia grupa miała swój statut, zatwierdzony przez Episkopat na całą Polskę. Trzon Oratorium stanowili chłopcy z przedziału lat od 6 do 15. Byli podzieleni na drużyny (stu chłopców z drużynowym), a te na zastępy (po 16 z zastępowymi). Drużynowi i zastępowi byli prawą ręką kierownika Oratorium. Zbierali się co tydzień na konferencję i otrzymywali instrukcje od ks. kierownika i dyspozycje od ks. dyrektora.

Oratorianie byli zobowiązani do uczestniczenia w Mszy świętej szkolnej o godz. 9:00, ale wkrótce dzięki dobrym stosunkom prefektów szkolnych z dyrektorami poszczególnych szkół, zostali zwolnieni ze Mszy świętej szkolnej, tylko mieli swoją Mszę o godzinie 8:00, podczas której mieli łatwiejszy dostęp do spowiedzi i Komunii świętej.

Ponadto Oratorium brało udział w niedzielę o 16:00 w śpiewanych nieszporach z kazaniem i błogosławieństwem. Ich miejsce było w absydzie za głównym ołtarzem. W dni powszednie przed udaniem się do domów odmawiali wspólnie modlitwy wieczorne i byli obecni na „słówku wieczornym”, które głosił przeważnie ksiądz dyrektor lub w jego zastępstwie ksiądz kierownik. W wyjątkowych wypadkach ta rola przypadała klerykom-wychowawcom.

Oratorium posiadało następujące sekcje: Mały kler, czyli Ministranci, Stowarzyszenie św. Stanisława Kostki, Kółko misyjne, Chór, Kółko dramatyczne, Kółko gimnastyczno-sportowe. Osobną grupę stanowiła orkiestra, składająca się z członków różnych sekcji. Oratorium posiadało własną bibliotekę oraz salkę, gdzie chłopcy mogli odrabiać lekcje i korzystać w tej dziedzinie z pomocy kleryków-wychowawców lub starszych kolegów z gimnazjum.

W zimie życie Oratorium koncentrowało się w salkach z czterema stołami pingpongowymi oraz większą ilością różnych gier. Latem zaś chłopcy w większości spędzali czas na boisku, chociaż salki też były czynne. Co tydzień organizowało się przynajmniej jedną wycieczkę z podwieczorkiem do okolicznych lasów.

Od 150 do 180 biedniejszych oratorianów korzystało każdego roku z kolonii w Jaciążku, a 135 otrzymywało każdego dnia podwieczorek, dzięki paniom z Towarzystwa Przyjaciół Oratorium. 

 

RELACJE Z PIERWSZYCH LAT ORATORIUM

Rok 1933 - czerwiec

Oratorium liczy już setki i setki chłopców, którzy codziennie, jedni w godzinach rannych, inni w popołudniowych, zależy od nauki, gromadzą się na obszernym boisku, oddając się żywo zabawie pod troskliwym okiem księży. Wieczorem wysłuchują specjalnie dla nich przeznaczonej nauki na sali rekreacyjnej i biorą udział w nabożeństwie. Na rozszerzonym w ostatnich dniach dziedzińcu ustawiono najniezbędniejsze przybory do gier i zabaw: a więc koszykówkę, siatkówkę, krążnik (czyli tak zwaną patatajkę) i karuzelę. Sprawiono kilka piłek, które są stale w ruchu. Uczęszczanie do Oratorium uwidocznione jest na specjalnych kontrolkach i jest podstawą, wraz z dobrym prowadzeniem się do korzystania z zabaw, a zwłaszcza z przedstawień niedzielnych, co ma niemałe znaczenie pedagogiczne dla tych rzesz niesfornych chłopców, zmuszając ich do karności i porządku. Od chłopców żadnych opłat się nie żąda. Wstęp na boisko i udział w zabawach jest bezpłatny. Jedynym warunkiem jest dobre prowadzenie się.

Wrzesień

Miesiące wakacyjne wykazały w całej pełni, jak pożyteczną i pożądaną instytucją jest Oratorium. Całe setki malców gromadzą się co dzień na boisku, spędzając wolny czas na miłej i hałaśliwej zabawie pod czujnym okiem swoich wychowawców. Zabawy ruchowe przeplatane są umoralniającymi pogadankami i lekcjami śpiewu na sali, zaś wieczory niedzielne wypełniają przedstawienia amatorskie, grywane przez samychże oratorianów.

Miłe też wspomnienia pozostawiły zbiorowe wycieczki do Marek, do Bielan (statkiem) i do Czerwińska…

Niespodzianką dla parafian było w ostatnią niedzielę odśpiewanie nieszporów polskich w Bazylice przez sześciuset oratorianów, a powiedzieć trzeba, że śpiew szedł równo i gładko... Innymi jeszcze owocami pochlubić się może młode jeszcze Oratorium. Oto przed dwoma tygodniami ośmiu spośród naszej młodzieży wyjechało do Lądu, by w Małym Seminarium Misyjnym rozpocząć studia gimnazjalne z zamiarem poświęcenia się stanowi kapłańskiemu…

Listopad

Aby ożywić Oratorium, dać pożyteczną rozrywkę dorastającej młodzieży i stworzyć możliwość uświetnienia naszych uroczystości kościelnych i świeckich, ksiądz Proboszcz zakupił okazyjnie komplet 24 instrumentów dętych, wprawdzie używanych, ale w dobrym stanie. Od dwóch tygodni odbywa się już nauka czytania nut w przyspieszonym tempie, by orkiestra w jak najszybszym czasie była zdolna do występów.

 

Rok 1934 – luty

Oratorium rozwija się mimo zimowej pory. Ślizgawka urządzona na placu oratoriańskim miała wielkie powodzenie. Na święta Bożego Narodzenia sprawiono aparat kinowy Pathy-Baby i odtąd odbywają się codziennie o godzinie 5-ej wyświetlania filmów, z których oratorianie korzystają bezpłatnie, inni za opłatą 5 groszy. Zdobyliśmy się też na własny aparat projekcyjny, który wielce ułatwia nam pracę w stowarzyszeniach.

Grudzień

W pierwsze święto Bożego Narodzenia nasi oratorianie przeżywali swą chwilę radości: Gwiazdkę, urządzoną przez grono Pomocnic Salezjańskich. Na jednej z sal zastali zastawione stoły, pokryte czyściutkimi obrusami. Na obrusach opłatki. Życzenia złożył ksiądz Proboszcz, który zjawił się na sali w otoczeniu wszystkich naszych księży. Prześpiewano kilka kolęd, zacne nasze Pomocnice podały herbatę i ciastka. Zrobił się nastrój wysoce świąteczny, który spotęgowały rozdane pod koniec paczki z podarkami. Nasycić i obdarować kilkaset dzieci to mogła tylko bardzo zapobiegliwa i skrzętna miłość chrześcijańska, zdolna do energicznego czynu... Nie było potrzeba cudownego rozmnożenia, bo wszystkiego naznoszono pod dostatkiem.

 

Rok 1937 – wrzesień

Na kolonie letnie wysłaliśmy w tym roku 150 chłopców i pewną liczbę dziewcząt; 117 chłopców spędziło wakacje w Zakładzie Salezjańskim w Jaciążku, położonym uroczo w Kurpiowskich lasach niedaleko Przasnysza…

Koszty utrzymania razem z przejazdem wyniosły 4.710 zł, z czego na sam przewóz w obie strony wydano poważną kwotę 1.182 zł. Wysłanie tak licznego zastępu chłopców na wieś umożliwiło nam Towarzystwo Przyjaciół Kolonii Letnich, na którego czele stoi W. P. Mgr Jan Trzópek, wicestarosta Praski, wielki przyjaciel młodzieży…

Porządek zebrań w Oratorium: Poniedziałki - Kółka sportowo gimnastyczne; wtorki - Ministranci; środy - Zastępowi; czwartki - Kółko Misyjne; piątki - Stowarzyszenie św. Stanisława; soboty - chór śpiewacki. Oprócz tego odbywać się będą ogólne zabrania K.S.M.M., zaś we środy zebrania Zarządu.

Listopad

Do naszego Oratorium uczęszcza w dni powszednie 500 do 600 chłopców dziennie. Za dnia chłopcy zabawiają się na świeżym powietrzu. Powodzeniem cieszą się palant, dwa ognie, siatkówka, kosz, piłka nożna i ręczna, huśtawka, karuzela, kolejka górska, bieganie do mety itd. Gdy mrok zapadnie, chłopcy mają zajęcia w salach pod Bazyliką. Tu wchodzą w ruch stoły pingpongowe, bilardy, najróżnorodniejsze gry stołowe, jak szachy, warcaby, domino itp. Jest miejsce na czytanie książek i odrabianie lekcji, jest czas na zebrania, gimnastykę, śpiew, próby sceniczne, próby ceremonii itd…

Jak miło upływa czas wśród młodzieży w Oratorium, niech o tym zaświadczy następujący fakt. Pewnego dnia przychodzi agent jednej z firm warszawskich, ofiarując książki na raty. Po krótkiej rozmowie z kierownikiem Oratorium, tak się odzywa: „Jak tu księża możecie wytrzymać w tym hałasie? Ja bym tu oszalał”. Żegna się i zabiera do wyjścia, bo mu się bardzo śpieszy.

Przechodząc koło jednego ze stołów gdzie dwóch malców toczyło zawziętą walkę na szachownicy, przystaje na chwilę, przypatruje się grze, wreszcie odkłada teczkę, przysiada się do chłopców i zaczyna grać w szachy. Pierwszą partię przegrał, drugą też przegrał. Dopiero przy trzeciej spogląda na zegarek i spostrzega się, że „w tym nieznośnym hałasie, od którego można oszaleć”, grał z przejęciem przeszło godzinę i chcąc nauczyć „smarkaczy” jak grać należy, sam trzy razy dostał w skórę.

 

Rok 1938 – luty

W dniu 25 grudnia odbył się w Oratorium opłatek dla 275 chłopców. Ruchliwe Koło Pań zakrzątnęło się tak skutecznie koło zdobycia potrzebnych na to środków, że w niespełna dwa tygodnie zebrały prawie 195 zł. w gotówce i darów w naturze za 64 zł. Starczyło więc na 100 kilogramów jabłek, na ciastka, orzechy, cukierki, wędliny, bułki, strucle, herbatę i inne smakołyki, których sam widok wprawił malców w stan wniebowzięcia. Trzeba było być obecnym, by się nacieszyć widokiem tego szczęścia! Tych szczególnie, którym życie w rodzinie nie płynie pod znakiem dostatku i zgodliwej atmosfery... Dwa razy w miesiącu styczniu mieli oratorianie wolny wstęp na jasełka; raz było ich 156, drugi raz 215. Była to nagroda za pilne uczęszczanie i dobre sprawowanie się w Oratorium, która musiała być odmówiona pewnej liczbie opieszałych, zaniedbujących się w swych obowiązkach.

Wrzesień

Z wakacji letnich w uroczym Jaciążku (Maków Mazowiecki) korzystało w tym roku 173 chłopców przez przeciąg pełnego miesiąca, a 45 najbardziej potrzebujących poratowania zdrowia przez pełnych sześć tygodni.

 

Rok 1939 – luty

Żywszym tętnem zabiło życie Oratorium w czasie świąt Bożego Narodzenia. We wigilię 124 chłopców otrzymało paczki dla rodzin, zawierające mięso, smalec i strucle. W samą uroczystość odbył się „opłatek”. Do stołów zastawionych kanapkami, ciastkami, plackami, owocami i słodyczami zasiadło 262 chłopców… Prócz dostatniego posiłku, chłopcy otrzymali jeszcze spore paczki świąteczne do domu. Rozdano 289 paczek z żywnością i 43 z artykułami odzieżowymi.

Miesiąc luty rozpoczął się w Oratorium trzydniowym nabożeństwem przed uroczystością świętego Jana Bosko, założyciela oratoriów i Apostoła Młodzieży. We wigilię uroczystości odbyła się generalna spowiedź, zaś w sam dzień uroczysty w niedzielę 5 lutego przeszło 300 chłopców przystąpiło do Stołu Pańskiego… Wszyscy ci, co zebrali się na wysłuchanie Mszy świętej o godzinie 8-ej, w liczbie 396, choć z powodu wieku nie wszyscy mogli przystąpić do Komunii świętej, otrzymali śniadanie w wielkiej sali Oratorium…

Żywy udział wzięła młodzież Oratorium w powszechnej żałobie po zgonie Ojca Świętego Piusa XI, na którego cześć urządzono krótką akademię żałobną. Odtąd do zwykłych modlitw wieczornych dodajemy jedno „Zdrowaś Maryjo” o spokój dla jego duszy…

Po smutnych przyszły i weselsze chwile. Jedną z nich były „ostatki”. Chłopcy zgromadzili się licznie na wielkiej sali teatralnej, którą na ten wieczór mieliśmy do swej wyłącznej dyspozycji. Po ubawieniu zebranych kolegów wesołymi pantomimami i humorystycznymi deklamacjami, aktorzy odegrali bardzo wesołą komedię... Po zabawie przyszła kolej na pączki i tu „Szanowna publiczność” bierna na sali, przeszła do postawy aktywnej, niszcząc w mig pięćset sztuk szlachetnego towaru.

 

Tak o historii naszego Oratorium pisze ks. Bronisław Kant w książce „Bazylika Serca Jezusowego. Tętniące życiem serce Pragi”